Lukla ponownie
Dziś zeszliśmy aż do Lukla. To jest jakieś 7 godzin „z buta” i odcinek dla mnie nieco nudnawy, gdyż przemierzam go już któryś raz. Stąd chcemy jutro polecieć do bazy pod Makalu. Ku naszemu zaskoczeniu (i szczęściu mam nadzieję) spotkaliśmy w barze pilotów, których miałam okazję poznać w zeszłym roku przy okazji akcji ratunkowej na Annapurnie. Może pamiętacie, że wlecieli wtedy na ponad 7 tys. metrów (!). Jakby nie było to jedni z najlepszych pilotów helikoptera na świecie. Mam nadzieję, że to oni z nami właśnie jutro polecą. Tak więc jutro pobudka o 5 rano, trzymajcie kciuki za dobrą pogodę, dobrą widoczność i słaby wiatr.
W barze spotkaliśmy też przemiłych Polaków, którzy przekazali nam wszystkie swoje skarby jedzeniowe prosto z Polski. Bardzo miło z ich strony. Dziękujemy! ☺






