Pierwsze kroki za mną
Data:
15.04.2011 Oj, jak zwykle ostro trzeba się przyłożyć do tego, by zamknąc wszystko na ostatni guzik w Polsce i z czystym sumieniem wyjechać na wyprawę, która nota bene trwa wiele tygodni, a czasem i miesiące. Ostatnie tygodnie były dość zwariowane. Jednakże ten etap już za mną. Teraz wpadłam w inny wir, a mianowicie jestem po przygotowaniach wszelakich w Kathmandu i zaczynam sie aklimatyzować. Można powiedzieć, że pierwsze etapy wyprawy posuwają się do przodu.






