Po powrocie do domu

Korzystam od jakiegoś już czasu z uroków naszej przepięknej polskiej pogody. Od tak dawna nie miałam lata w Polsce, że odbijam to sobie teraz z nawiązką. Udało mi się już odespać trudy obu tegorocznych wypraw i z nową energią wkroczyć do akcji ☺ A spraw jest niemało. Po tylu miesiącach nieobecności, pierwsze tygodnie są niekończącym się odrabianiem zaległosci.. zanim się wreszcie wyjdzie na prostą.

Z pewnym już dystansem patrzę na ten rok w górach wysokich. Był on dość intensywny, a nawet trudny dla mnie, ale też niezwykle pouczający. Makalu wywinęło nam parę „psikusów” i mimo naszych najszczerszych chęci i zapału musieliśmy zawrócić z pod wierzchołka. To samo z K2. Już któryś raz jestem na ramieniu K2, na ok. 8 tys. metrów, wierzchołek mam „na wyciągnięcie ręki” i znów załamanie pogody pokrzyżowało nasze plany. Po tej próbie jeszcze raz skusiliśmy się na wyjście do wierzchołka (będąc już tylko we dwójkę w bazie), jednakże po dotarciu do obozu II, gdzie kilka lawin kamiennych przemknęło nam koło nosa, zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

Zarówno z Makalu, jak K2 wyniosłam niesamowicie wartościowe dla mnie rzeczy. Pierwsza to możliwość bycia sam na sam z górą i poczucie niesamowitej więzi z tym miejscem, przyrodą, majestatem.... To wręcz mistyczne uczucie, którego nie da się poznać w dużym tłumie ludzi, który odziera niestety to miejsce z intymności. To bycie „sam na sam” powoduje, że można przeżyć niesamowitą przygodę, a jednocześnie stawia wspinacza w sytuacji ogromnej odpowiedzialności za siebie i partnera.
Druga wartościowa „lekcja” z tegorocznych wypraw, to z pewnością większa samodzielność wspinaczkowa, którą zyskałam dzięki temu, że wspinaliśmy się, przez większość czasu tylko we dwójkę. Mam tu na myśli wspinanie się na własnej asekuracji w pierwszych tygodniach na K2, czy też samodzielne zakładanie poręczówek na drodze Basków. Dla mnie ma to ogromną wartość, a jednocześnie  stanowi dużą motywację do dalszej pracy i treningu.


Tak więc zabieram się do działania i do usłyszenia już wkrótce! :-)

 

Zdjęcia: 
Zejście z obozu III