Założyliśmy trójkę, zaporęczowaliśmy do 7 tys. m
Długo nie pisałam na stronie (choć na Facebook’u od czasu do czasu – tak). Jakoś nie było nastroju na pisanie, skupialiśmy się tylko i wyłącznie na Górze. Niestety, zła pogoda przez wiele dni przytrzymywała nas w bazie. Codziennie padało. Mimo to, udało nam się kilka razy wyskoczyć do góry by poręczować, wynosić liny, a nawet założyć dolny obóz III na 7 tys. metrów. Ale od początku.
Przez długi czas byliśmy w bazie zupełnie sami. Potem dołączył Francuz, następnie Austriak. Jednakże ta dwójka cały czas obstawała przy drodze normalnej, wierząc, że reszta która kiedyś dotrze do bazy, też pójdzie na drogę normalną. Nie przywieźli ze sobą lin poręczowych.
My od samego początku chcieliśmy się wspinać drogą Basków, czyli filarem południowo-wschodnim na ścianie południowej. Znamy tę drogę z wypraw wcześniejszych (ja byłam dwa razy rok temu na ramieniu K2, Fabrizio nie tylko rok temu, ale i w latach wcześniejszych) i uważamy, że mimo, że jest bardziej stroma, to bezpieczniejsza. Jednakże śniegu w tym roku jest bardzo dużo i stwierdziliśmy, że jednak będziemy ją poręczować, ze względu na bezpieczeństwo, przynajmniej na niektórych odcinkach. Przywiozłam ze sobą kilkaset metrów liny i zabraliśmy się do pracy. Przy pierwszym wyjściu do obozu I nie korzystaliśmy z asekuracji, zaś do dwójki szliśmy w stylu alpejskim, z wyjątkiem trawersu, gdzie wisiały resztki starych lin. Przy drugim podejściu, a także podczas następnych wypadów zaporęczowaliśmy cały odcinek między jedynką a dwójką (do 6400 m).
Nasi sąsiedzi z bazy zapytali się nas, czy jednak mogą wspinać się drogą Basków.
To samo stało się z ekipą, która przybyła niedawno z bazy pod Broad Peakiem, z tym, że dołożyli się sporą ilością dobrych lin poręczowych, które dostarczyli nam sporo wcześniej, sami wspinając się jeszcze na Broad Peakiem, z gorącym zapewnieniem, że możemy ich używać na drodze Basków, oni zaś dołączą potem.
W rezultacie mamy w tej chwili ubezpieczoną drogę do 7 tys. metrów oraz spędziliśmy noc na tej wysokości. Pomogli nam w wyniesieniu lin: Francuz, Austriak i drugi Austriak (każdy wziął po 200 metrów liny, niektórzy z obozu I).
Po zaporęczowaniu drogi do obozu III do bazy dotarło jeszcze kilka osób – głównie z bazy pod Broad Peakiem oraz z pod Gasherbrumów.
W rezultacie nikt nie wybiera się na drogę normalną, wszyscy idą na Basków. Śniegu w tym roku jest wyjątkowo dużo i każde wyjście do góry jest ogromnym wysiłkiem, bo od nowa trzeba torować, po poprzednich śladach – ani widu ani słychu. Pod ogromną ilością śniegu, oczywiście zalega nieprzyjemny lód.
Liczymy na to, że kolejne osoby które dotarły do bazy pomogą nam na odcinku: trójka – czwórka (ramię K2) i wyżej, bo pracy dużo. Mimo wszystko wierzę, że się uda, choć warunki są wyjątkowo ciężkie. Nie wiem w jakiej kondycji są osoby, który przybyły z innych baz (czasem są po innych szczytach), jednakże skoro zdecydowały się na drugi ośmiotysięcznik w sezonie, to wierzę, że w dobrej.
Z zasypanej bazy pod K2 – Kinga Baranowska






